KARIERA, KTÓRA NIE ZNA RUTYNY

WYWIAD Z ANNĄ BUCZKOWSKĄ
Prowadzi w MDK im. Jaworzniaków zajęcia wokalne, które maja na celu rozwijanie uzdolnień muzycznych, a jednocześnie to wspaniała wokalistka zespołu Carrantuohill, opowiada o charakterze swojej pracy, zmiennym i zaskakującym; o potrzebach wokalistów i wyzwaniach świata, w którym wiecznie gra muzyka.
KS – Od lat występujesz z celtyckim zespołem Carrantuohill, jak to się stało, że podjęłaś pracę z dziećmi w Młodzieżowym Domu Kultury?
AB – Praca muzyka to zawód wolny, a to oznacza, że trzeba się mierzyć z niestałością. W życiu wokalisty nie ma rutyny, każdy dzień wygląda zupełnie inaczej. Różne koncerty, inni ludzie, nowe miejsca. To dość niestabilna i wymagająca droga każdego wokalisty. Każdy koncert to dawka ogromnych emocji, ogromnego stresu i wysiłku fizycznego. Natomiast uczenie to druga droga wokalisty, zupełnie odmienna, nadająca spokój, często humorystyczna i kreatywna bo dzieci mają swoj świat wyobraźni, którym chętnie się dzielą. Dla mnie to osiągnięcie harmonii w świecie muzyka. Cenię sobie elastyczność, pozwala mi jednocześnie koncertować i uczyć. Stabilizacja pracy, gdzie spotykam się z dziećmi, udzielam lekcji zgodnie z harmonogramem, zapewnia mi upragniony spokój. Dzisiaj pracuję z dziećmi, pomagam im odnaleźć się w muzyce, rozwijać i uwierzyć w siebie. I nagle sama zaczęłam doświadczać zupełnie innego rodzaju emocji. Przeżywam ich sukcesy chyba jeszcze mocniej niż własne. Jest we mnie ogromne wzruszenie, kiedy widzę ich pierwsze kroki na scenie i to jak się rozwijają. Jest też ogromna duma. Podsumowując, lubię w mojej pracy to, że mogę poznawać muzykę z dwóch stron. Z jednej – tej, którą znam od lat – kiedy sama staję na scenie i śpiewam i z drugiej – kiedy siadam na widowni i patrzę, jak ktoś inny przeżywa swój ważny moment. I chyba właśnie ta druga strona nauczyła mnie zupełnie nowego rodzaju emocji. Dziś mogę obserwować rozwój innych, wspierać ich i być dumna z ich sukcesów. Czasem najpiękniejszą częścią muzycznej drogi jest właśnie pozwolić komuś innemu stanąć w świetle, a samemu z radością patrzeć z drugiego planu. Lubię obie te strony. Jedna daje mi możliwość wyrażania siebie, druga – ogromną satysfakcję z tego, że mogę pomóc komuś odkryć jego własną muzyczną drogę.
KS – Twój głos jest unikatowym instrumentem, jak wygląda codzienność dbania o niego?
AB – Higiena głosu jest bardzo istotnym elementem i bardzo wymagającym. Ten instrument jest wewnątrz mnie, stąd wpływa na niego bardzo wiele rzeczy. Kondycja zdrowia, nawet samopoczucie i pogoda, będzie wpływała na kondycję głosu. Rytuałem dbania o swój głos jest odpowiednie nawadnianie i wysypianie się. Przed koncertami na pewno dobrym nawykiem jest rozśpiewka i przestrzeń aby móc się wyciszyć i spokojnie przygotować. Zauważyłam, że na co dzień jako wokaliści jesteśmy przebodźcowani. Ciągle przebywamy wśród różnych ludzi, jesteśmy w podróży, odpowiadamy na telefony. Ja najbardziej lubię przebywać w ciszy. Muzyką dla mojej duszy jest cisza.
KS – Jak udział w programach talent show wpłynął na Twój rozwój osobisty i karierę?
AB – Przeszłam bardzo długą drogę, odbijałam się od ścian nie raz! Wszystko zaczęło się od programu Od Przedszkola do Opola, następnie był X Factor, Bitwa na głosy, Mam Talent, The Voice of Poland. Udział w tych widowiskach był zderzeniem z show biznesem, z innym światem, światem interesu. Z jednej strony chcemy w nim być, a z drugiej chcemy się trzymać z daleka. Często w programach stwarzają kogoś, kim nie jesteś, wyłącznie pod publikę. Musiałam się też liczyć z krytyką, komentarzami na mój temat lub mojego występu. Zawsze idąc do takiego programu człowiek ma nadzieję, że to będzie to, że teraz się uda osiągnąć sukces. Potem okazuje się że jednak się nie udało, no i trzeba iść dalej. Na tym polega właśnie ta wokalna ścieżka zawodowa, na sukcesach ale również niepowodzeniach i tym absolutnie nie wolno się przejmować a dalej dążyć do celu i próbować. To nieodzowna część tego życia, wzloty i upadki ale z każdego upadku da się podnieść!
 KS – Czy poczułaś, że udział w programach dodawał Ci wiatru w przysłowiowe skrzydła?
AB – Dodał! Nawet dosłownie. Pofrunęłam, aż na inny kontynent. Po programie „The Voice” rzuciłam wszystko. Zostawiłam muzykę za sobą na tamten moment i wyjechałam do Ameryki Południowej na pół roku. Wszyscy doradzali mi, abym chwytała okazje, działała w branży, ale byłam zbyt zmęczona i czułam, że to właściwy moment na zdystansowanie się i zrobienie przerwy. Chciałam również dać sobie przestrzeń na spełnianie innych moich marzeń, tych niemuzycznych. Ku zaskoczeniu po powrocie zyskałam więcej zleceń i koncertów niż wcześniej. Dopiero jak odpuściłam i dałam sobie czas, ludzie sami zaczęli dzwonić. Pootwierały się różne inne ścieżki, niekoniecznie z Voice’a, zupełnie nowe okazje, w których nadal biorę udział.
KS – Czy posiadasz autorytet, który wpłynął na Twoje życie?
AB – Autorytetem zawsze byli moi rodzice, to oni akurat mnie skłonili i pchali cały czas w tę stronę. Nigdy nie zwątpili w mój talent. Oczywiście miałam i mam też swoich ulubionych artystów. Muzyka irlandzka to muzyka mojego serca, bo 13 lat tę muzykę wykonuje.
KS – Wydajesz się być niesamowicie optymistyczną osobą.
AB – Właśnie dlatego.
KS – Czy odważyłabyś się podjąć zupełnie nowych, nieznanych wyzwań?
AB – Jest taka droga, ale skrajnie sprzeczna z tą stabilną, którą podążam teraz. Czasami chciałabym wziąć vana, wyjechać i zostawić wszystko to, co jest za sobą. Mogłabym zacząć podróżować, poznawać ludzi i ich kulturę. Muzyka pewnie nadal byłaby nieodzowną częścią mnie. Mam duszę podróżnika, odkrywcy, więc takie nomadyczne życie też mi chodzi po głowie ale już raz to zrobiłam i z ogromnym sentymentem i tęsknotą wracam do wspomnień z Peru. Trzeba spełniać marzenia, nawet gdy wydają się być absurdalną zmianą o 180 stopni. Moje „nomadyczne” życie nadal jednak trwa – tylko w innej formie. Kocham podróżować więc z tego nie rezygnuje lecz już nie jestem w drodze sama. Mam obok siebie kogoś, z kim mogę to wszystko dzielić i kogoś kto dzieli ze mną zarówno tę muzyczną podróż jak i dalekie spontaniczne wyprawy, w których łapiemy oddech i równowagę. Życie w drodze wciąż jest częścią mnie i zawsze będzie – po prostu dziś mam z kim je przeżywać.

Karolina Słomska

Post Author: MDK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.