Już raczej nikt (poza niektórymi politykami) nie ma wątpliwości, że jednak klimat się zmienił. Melomani, którzy tłumnie przybyli na Koncert Muzyki Filmowej w sobotę 27czerwca przekonali się o zmianach na własnej, gorącej skórze.
Upewnił ich o tym Piotr Tłustochowicz, który dzięko-wał za działającą (choć nie pełną parą) klimatyzację w sali widowiskowej MDK, która pozwoliła odetchnąć chłodem – niezbyt długo, bo dwie wyśmienite jaworz-nickie orkiestry Archetti (starsza – choć zdaniem dyrygenta Macieja Tomasiewicza wygląda młodziej) i eMBand (młodsza, lecz na wygląd pracowała inten-sywniej) starały się ze znakomitym skutkiem rozgrzać publiczność.
W rozgrzewaniu publiczności skutecznie i z talentem uczestniczył człowiek o dwóch twarzach – konferan-sjera i piosenkarza – Piotr Tłustochowicz. Nie tylko ze swadą przybliżał tematykę i związki z najbardziej znanymi filmami prezentowanych kompozycji, lecz także bawił publiczność anegdotami i zabawnymi powiedzonkami.
– Dziękuję bardzo, że przybyliście tutaj. Dziękuję. Dro-dzy Państwo, zanim zaczniemy, należy ustalić dwie bardzo ważne rzeczy; pierwsza, bardzo ważna rzecz, że przyszliście Państwo dobrze bawić. (brawa)
Super. To bardzo ważne, że mamy ustalone. Druga rzecz – część z Państwa doskonale o tym wie, ale pozostałym przypomnę: zawsze bijemy brawa, nigdy oklaski. Dlaczego? Oklaski są z łaski, a brawa to jest wielka sprawa (brawa).
Każdy film z serii Bond, James Bond rozpoczyna piosenka, która z reguły stawała się przebojem. Dwie orkiestry postanowiły zatem zacząć od wielkiej pompy (może licząc na deszcz, który osłabiłby żar lejący się z nieba) i zanim słuchacze usłyszeli pierwsze dźwięki melodii, posłuchali żarciku:
– Drodzy Państwo, jak James Bond dzwoni dzwon-kiem do drzwi? Wiedzą Państwo? Dong, ding, Bond. Taki żarcik na początek.
Występ gwiazdy wieczoru, Weroniki Skalskiej, po-przedziła inna zagadka:
– Drodzy Państwo, w latach dziewięćdziesiątych pow-stał wspaniały film, w którym rolę główne zagrali Pa-trick Swayze i młoda Demi Moore. Nie wiem, czy Państwo się kiedyś nad tym zastanawiali, ale ja zadałem sobie pytanie: czy ktokolwiek kiedyś zbadał, jak bardzo wzrosła wówczas sprzedaż kół garncar-skich w prywatnych domach pod wpływem słynnej sceny, gdy Patrick Swayze z Demi Moore lepią garnek?
Dumkę na dwa serca poprzedziło porównanie: Patrick Swayze i Demi Moore to nic. My mamy Miet-ka Szcześniaka i Edytę Górniak. Każdy ma takiego Patryka na jakiego go stać – tym razem pokazał, że potrafi być też kąśliwy – choć sam był męską częścią duetu. W rolę Edyty wcieliła się znakomicie, więc została nagrodzona rzęsistymi brawami Małgorzata Palian.
Prócz popisów wokalnych słuchacze koncertu mogli również podziwiać kunszt muzyków połączonych orkiestr w serii utworów symfonicznych z filmów Gra o tron, Ostatni Mohikanin i Piratów z Karaibów.
O niezwykłe brzmienia postarała się Michalina Malisz Martuś, fenomenalna wirtuozka liry korbowej.
Z instrumentu tego, znanego już w średniowieczu, dźwięk wydobywa się w przedziwny sposób: struny pobudzane są do drgań przez pocierającą je krawędź koła, które lirniczka wprawia w ruch za pomocą korbki. Dźwięki są głębokie, poruszające duszę, niemal magiczne. Przenoszą niemal do czasów pradawnych, gdy rozbrzmiewały wśród przepastnych puszcz peł-nych dzikich zwierząt, które nigdy nie widziały czło-wieka. Publiczność zastygła oczarowana, a gdy tony wybrzmiały, nagrodziła muzyków gorącymi owacjami.
Nie było to wcale koniec koncertu – potoczyły się kolejne nuty, kolejne słowa przebojowych melodii, a gdy wydawało się, że czas na finał, ze wysokiego podium, z którego trzech trębaczy podkreślało sur-mami napięcie, zszedł dyrektor eMBandu, Marek Malisz (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa – tatko Lirniczki) i ogłosił wieść elektryzująca publiczność:
– Za kilka dni, w naszej instytucji Atelier Kultury w Jaworznie zejdzie sporo zmian. A to za sprawą dwóch najważniejszych osób w naszej instytucji. Oto Pani Dyrektor – Marzenna Synowiec i Pani Główna Księ-gowa. Grażyna Kmak. wybierają się na emeryturę.
Dlatego chciałbym zaprosić obie Panie na scenę i uroczyście wręczyć im symboliczne kwiaty w po-dziękowaniu za współpracę i tworzenie naszej instytucji.
– I ja chciałem Wam w imieniu Orkiestry Kameralnej Archetti i Orkiestry M-Band bardzo serdecznie podziękować za te wszystkie lata, za Wasze starania, za Wasze poświęcenie, za Wasze oddanie, za Waszą miłość do nas wszystkich, do tych ludzi, do tych orkiestr – dodał dyrygent Maciej Tomasiewicz.
– Bardzo dziękujemy – odpowiedziała w imieniu obu Pań Marzenna Synowiec. Nie spodziewałyśmy się – jesteśmy zaskoczone.
Dziękujemy wszystkim Państwu bardzo, bardzo, bardzo za lata pracy. Marku, Dyrektorze, dziękuję. Dziękuję całej Archetti, całemu eMBandowi.
Szanowni Państwo. Pan Piotr Tłustochowicz dzisiaj powiedział na samym początku, że będzie powód do radości w tych piosenkach, powód do zadumania, dreszcze, łza w oku. Oczywiście wszystko to było.
My mamy także ogromny powód do tego, żeby być dumnymi.Dziękujemy za lata pracy z tak wspaniałymi orkiestrami, z tak wspaniałym ludźmi. Wszystkim artystom, z którymi przyszłam pracować. Dziękujęmy za to bardzo. Również serdecznie wszystkim dziękuję tym, którzy byli na naszych koncertach i tym, którzy nie byli też bardzo dziękuję.
Zabrzmiały dostojnie słowa piosenki, specjalnie napisanej i skomponowanej dla Pań Emerytek w wykonaniu Małgorzaty Palian (prywatnie córki pani dyrektor Atelier Kultury Marzanny Synowiec).
To był naprawdę wyjątkowy, niepowtarzalny, RODZINNY koncert.

