KORÓLCZYK – CO LUDZIE POWIEDZĄ?

Jest kabaret i stand-up. Obie formy widowiska, których celem jest rozbawienie publiczności.
Słowo „kabaret” pierwotnie oznaczał knajpę. Ponieważ, by zachęcić klientów do dłuższego pobytu i spożywania, zapraszano często opowiadacza (w naszej literaturze takim gadułą karczemnym był pan Onufry Jan Zagłoba), nazwę przeniesiono na formę widowiska o charakterze komediowym lub/i satyrycznym.
Słowa „stand-up” oznaczają „wstać” – nie pasuje to do naszego imć Zagłoby, który wolał siedzieć i degustować węgrzyna, choć gdyby perorował na stojąco mógłby niewątpliwie stać się prototypem standupera. Oczywiście z zastrzeżeniem językowym – nie nadużywał, nawet nie używał słów powszechnie uważanych za wulgarne.
Robertowi Korólczykowi jest bliżej do Zagłoby niż innych stenduperów. Może dlatego, że jest przede wszystkim artystą kabaretowym i prezenterem telewizyjnym, więc fachowcem, Artystą.
Jego występ na stojąco jest dobrą rozrywką, przede wszystkim znakomicie zagrany aktorsko. Łączy w sobie wszystkie dobre elementy kabaretu – a więc śmieszy, czasem atakuje satyrycznie, czasem wyśmiewa się z naszych, powszechnych wad z stend-uperską bezpośredniością, wulgarnością (w miarę). Nie ma w jego występach jednak bezwzględności, chamstwa i cynizmu – dlatego publiczność jaworznicka nie tylko dobrze się bawiła, lecz z ochotą współpracowała z komikiem – ku jego zachwycie.
Robert Korólczyk sławę zdobył w teamie Młodzi Panowie, choć miesiąc temu skończył pięćdziesiątkę, o czym poinformował publiczność i został obdarzony gromkimi brawami jest w znakomitej formie. Prócz rozśmieszania anegdotami, przyjmowaniem bardzo znanych: Hanys z Rybnika, Góral Józek i mniej znanych – taksówkarz Wiesio z Wrocławia postaci, wymagających nie tylko zmiany kostiumów, lecz również tonu głosu i stosowania gwaryzmów typowych dla regionu. Wykonywał przy tym tyle ćwiczeń fizycznych, niemal akrobatycznych, że bezapelacyjnie formę młodzika w pełni utrzymuje.
Młodek – Na czym polega fenomen stand-upu?
RK – Fenomen? Mam taką swoją, prywatną teorię – po prostu jak większość rzeczy, które wiąże się z komedią: teatr, farsa, kabaret, komedie jako film i stand-up jest jedną z form komediowych,
gdzie komik wychodzi i w dosyć dosadny sposób wyraża swoją opinię na temat otoczenia.
Współczesny stand-up, który przyszedł do nas z Anglii, ze Stanów Zjednoczonych, sprawia, że teraz można wybierać – możemy iść do teatru na farsę, na komedię, możemy iść na komedię do kina, możemy iść na kabaret na komedię i możemy iść na stand-up i to jest fajne, że mamy wybór.
W Polsce w sumie był wcześniej, tylko był trochę w innym charakterze, nie był w tak bezpośrednim charakterze, bo mieliśmy dużo artystów, którzy polskim stand-upem się zajmowali, który był mniej czasami wulgarny i nie był tak bezpośredni, jak jest ten obecny, ale myślę, że to pojawiło się w związku z tym, że w ogóle my jako społeczeństwo się zmieniliśmy, staliśmy się mniej pruderyjni, bardziej otwarci i dlatego też w dzisiejszych czasach ten stand-up w Polsce bardzo dobrze funkcjonuje i jest częścią komedii.
Mł – Proszę mi powiedzieć, na czym polega ten brak pruderyjności, bezpośredniości – czy tylko na tym, że się wali grubymi słowami praktycznie przez cały czas?
RK – Nie, uprawiam stand-up i nie nadużywam mocnych słów, chociaż się też pojawiają. Każdy ma swój charakter i styl. Prócz tego to wynika z faktu, że jesteśmy uwolnieni od zahamowań, przecież gdy jestem nieraz na prywatnej imprezie i siedzimy z kolegami, uprawiamy stand-up. Gadamy takie rzeczy, których powiedzmy w innym towarzystwie byśmy nie powiedzieli. I to wcale nie oznacza o naszym braku kultury, że mówimy o czymś złym, ale jesteśmy bardziej swobodni i wyzwoleni. Ja odbieram stand-up jako coś bardziej swobodnego i wyzwolonego, jak w doborowym towarzystwie na urodzinach z kolegami, koleżankami, z którymi się znamy. Potrafimy wtedy pożartować, powiedzieć trochę bardziej zbereźny kawał, potrafimy wtedy przekląć, bo czujemy się swojsko, luźno, jesteśmy ze swoją ekipą. Komedia jest czymś przerysowaniem jakichś różnych sytuacji, karykaturą rzeczywistości, więc tak trzeba do tego podchodzić. Przecież nie można się ciągle obawiać – CO LUDZIE POWIEDZĄ! A jak ktoś zbyt poważnie pochodzi do rzeczywistości, to myślę, że powinien se odpuścić komedię. 
Mł – Dziękuję pięknie za rozmowę i życzę publiczności, która będzie się głośnio śmiać i szczerze bić brawo!

Teatr / przez

Post Author: MDK