Październikowy wieczór zaczyna się coraz wcześniej, zatem już o 15.00 (18.10.2026r.) sala widowiskowa MDK zapełniła się widownią oczekującą na dobrą zabawę. Rozpoczął się pierwszy spektakl (publiczność wykupiła bilety na dwa) komedii Freda Apke, niemieckiego aktora, reżysera i komediopisarza zawiązanego z Polską – w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie wystawił Fausta, w warszawskim Teatrze Na Woli wyreżyserował swoją komedię Kura na plecach z udziałem Marty Klubowicz, Artura Barcisia i Mirosława Zbrojewicza, a w Teatrze Rozrywki w Chorzowie Odjazd z 'songami’ skomponowanymi przez Renatę Przemyk.
W swoich komediach śmiech często łączy z problemami egzystencjalnymi, postacie rozpaczliwie walczą o porządek i związek w chaotycznym, zepsutym brakiem humanitaryzmu i bezdusznością świecie. Tak jest także w tym widowisku: „Tygrysice” (premiera 15.06.2026) zapowiadają się jako komedia pełna śmiechu, pomyłek i scenicznego temperamentu, pod spodem kryje się coś więcej. To opowieść o kobietach, które nie chcą być definiowane przez stratę, wiek ani społeczne oczekiwania. (Gosia Ohme).
Trzy dorosłe już panie, całkowicie niezależne, bo mężowie byli tak dobrzy, że odeszli do lepszego świata pozostawiając żonom dobrze prosperujące firmy, postanawiają podbić świat rozrywki – założyć tercet taneczny. Urszula, najchudsza, za to z największym temperamentem, (Agnieszka Wielgosz) postanawia zatrudnić latynoskiego specjalistę, wyszukanego w Internecie. Chce przy tym przywrócić dobry humor i samopoczucie swoim przyjaciółkom – depresyjnej Krystynie (Małgorzata Królikowska) i lubiącej często szukać inwencji w szampance Hannie (Anna Samusionek).
Przystojny, roztańczony, egzotyczny, w wieku ich synów Julio Torrez (wymawia się Hulio!!! – karci panie, które nie znają hiszpańskiego Mateusz Mosiewicz) i błyskawicznie okręca je wokół paluszków. Pozwala im się uwodzić, a gdy już wszystkie trzy są w nim bez pamięci zakochane… no cóż, łatwo przewidzieć konsekwencje – skubie je z pieniędzy bez opamiętania. Sposób nie na „wnuczka”, lecz na ciężko chorą matkę, Kolumbijkę, więc odległą i niepoznaną. Po sto tysięcy od każdej!
Niestety (dla Hulia) panie zwierzają się sobie i odkrywają oszustwo. Budzą się w nich spragnione krwi tygrysice. Publiczność, szczególnie pani, przyłączają się ochotnie do żądzy zemsty i niczym rzymski cesarz, bezlitośnie kierują kciuk ku dołowi.
Jaworznicka widownia znakomicie sekundowała utalentowanym aktorkom (i aktorowi) brawami, śmiechem, a na końcu owacją, boć Latynos okazał się chłopakiem z Trzcianki k. Piły.
Dialogi nie zawsze skłaniały do śmiechu, niekiedy nawet budziły grozę, lecz wyśmienita gra, przekonujące kreacje, jakie zbudowali aktorzy, wynagradzały mielizny intelektualne tekstu – lecz przecież nie na wysiłek rozumowy, lecz na rozrywkę publiczność przybyła i ją dostała. Radując się brawurowym finałem, w który każda z pań wyśmienicie zaśpiewała i perfekcyjnie zatańczyła, raczyła się radośnie teatralną rozrywką. Nawet zamęczony w saunie na śmierć Hulio wyszedł do oklasków – więc brawa!
Reżyseria: Anna Oberc

