Przed koncertem biegała po sali widowiskowej, jak przysłowiowy kot z pęcherzem, wystraszona, stremowana, bardziej niż przed własnymi występami z Carrantouhill. Przecież to pierwszy taki koncert, wszystko się może nie udać, pomylą się, zapomną, bo to małe dzieci, nieprzyzwyczajone do sceny. Wreszcie, punktualnie – akcja. Pierwsza piosenka, brawa, druga bez potknięć. Dzieci śpiewają czysto, pewnie, radośnie. Brzmią kolędy po polsku i po angielsku. Dzieciaki rozradowane, zdyscyplinowane, pięknie ubrane. Scena błyszczy świątecznie, rozmigotana zmieniającymi się światłami. Widownia coraz chętniej oklaskuje. Jest dobrze!
MłoDeK – Czy w sytuacji, kiedy praktycznie nie ma śpiewu w szkole, czy potrafi śpiewać polska młodzież jest rozśpiewana i lubi śpiewać?
Anna Buczkowska – Jest rozśpiewana i tych osób śpiewających nigdy nie brakuje. Jest ich bardzo, bardzo dużo. Nawet tak dużo, że w tym roku nie byłam w stanie wszystkich przyjąć.
MłoDeK – Czyli, w sumie, ile było chętnych?
Anna Buczkowska – Och Boże, ponad 100 zgłoszeń. Mam obecnie pod swoją pieczą około 80-90 dzieci. Na koncercie wystąpiło prawie 70 osób. A wszyscy śpiewają po prostu przepięknie. Wszyscy są bardzo utalentowani. I naprawdę widać też, jak z roku na rok te dzieciaki robią progres. Widać, że to jest ich pasja, że mają czas i na naukę, i na swoje pasje, i hobby. Widać, że dla tych dzieci ta muzyka i to śpiewanie, to jest naprawdę wielka miłość, radość. I one kochają występować na scenie. Takie dzieciaki mam!
MłoDeK – Czyli jest szansa, że powstanie dziecięce Carrantouhill w Jaworznie?
Anna Buczkowska – Myślę, że jest szansa. Ja powiem szczerze, że w tym koncercie przemyciłam jeden utwór z mojego starego zespołu, do którego chodziłam przez 7 lat. To był zespół harcersko-artystyczny Słoneczni w Pałacu Młodzieży. Piosenka Świąteczne ciasto, które dzieciaki wykonały, to był autorski utwór tego zespołu. Druh Edward Sośnierz nas nauczył. On był nauczycielem fizyki i matematyki. I cudownie nas przygotowywał. Trochę mi się przypominają te lata Słonecznych. Widzę tutaj właśni zespół Słoneczni w tych dzieciakach, są takie słonecznie uśmiechnięte, śpiewające, rozśpiewane, tańczące, wesołe. Nas też tak wielu było na scenie. I występowaliśmy, i tańczyliśmy. Także to kojarzy mi się z ekipą MDK-owską.
I zawsze mnie pytają czy będzie więcej koncertów na dużej sali koncertowej. No bo dla nich to jest najpiękniejszy moment w całym tym śpiewaniu.
MłoDeK – Czy to znaczy, że będzie następny koncert?
Anna Buczkowska – Oj będzie, będzie ich jeszcze wiele.
MłoDeK – Jeszcze w tym roku?
Anna Buczkowska – Będzie na pewno w okolicach czerwca. Jeszcze konkretny pomysł nie jest ustalony. Będzie to bardziej taki wiosenno-letni koncert. Mam już pewne pomysły, których nie będę teraz zdradzać.
MłoDeK – Skąd są te dzieci? Wszystkie z Jaworzna?
Anna Buczkowska – Większość. I to mnie zaskakuje, że tyle młodzieży zdolnej jest w Jaworznie. To naprawdę miejsce bardzo, bardzo wielu utalentowanych ludzi. Niesamowite miejsce. Są też dojeżdżające dzieciaki. gratuluję i podziwiam rodziców, że te pasje dzieci są dla nich ważne. Bardzo dziękuję!
MłoDeK – Jak długo trwało przygotowanie koncertu? To jest ogromne wyzwanie, by siedemdziesięcioro dzieci wykonało półtora godzinny koncert.
Anna Buczkowska – Praca zaczęła się we wrześniu, zatem (liczy): wrzesień, październik, listopad, grudzień. W styczniu był koncert, czyli cztery miesiące ponad pracy. To było dwadzieścia sześć utworów, więc naprawdę mnóstwo pracy, żeby każdy utwór był dopracowany i zrobiony porządnie.
MłoDeK – Jakie trudności trzeba było pokonać?
Anna Buczkowska – Największa trudność polega w tym, żeby słuchali. Na szczęście jako tako słuchają. Uwagi, które przekazuję, co do śpiewu i zasad śpiewania, na szczęście biorą do serca i stosują. Dlatego też naprawdę pięknie brzmią. Wszyscy razem śpiewają równo i kończą w tym samym momencie. Sami bardzo dużo pracy wykonują w domu. Uczą się tekstów, melodii, pracujemy nad intonacją. No trudność jest w tym, żeby ogarnąć to wszystko, żeby zrobić podział. U mnie jest tak, że każde dziecko chce, żeby zaśpiewało solówkę. W koncercie wzięło udział siedemdziesięcioro dzieci, więc to trudne, ale się udaje. Taki jest mój zamysł i tak chcę, żeby każdy zaśpiewał chociaż po jednym wersie. Żeby wszystkim po prostu dać coś, żeby nikt nie był pokrzywdzony i każdy miał po prostu swój moment na scenie. Zdarzają się zabawne przypadki – czasem zmieniają teksty, bo zapominają i wybuchają śmiechem.
MłoDeK – Ktoś współpracował przy koncercie?
Anna Buczkowska – Oczywiście! Wspaniała ekipa akustyków i oświetleniowców, bez nich nie mogło się udać! I Ewa Szpak – Ewka jest cudowna, bardzo mi pomaga, zrobiła całą piękną scenografię. Przebierała dzieci, pilnowała, żeby wszyscy wyszli w tym samym momencie, żeby nikt nie zapomniał wejść na scenę. Wielkie brawa i podziw dla Pani Ewy, bo zrobiła mnóstwo roboty, której gołym okiem nie widać, a tak naprawdę wpływa na dynamikę całego koncertu i na to, że tak go pięknie odbierają rodzice i publiczność.
MłoDeK – Brawa i uśmiechy publiczności udowodniły, że udało się. Gratuluję.

